26 maja 2022

„Chińska pułapka” zamiast debaty

Prochińskie narracje w prawicowych mediach i środowiskach prawicowych są niezwykle poważnym problemem. Ich bezrefleksyjne propagowanie, nagłaśnianie, powtarzanie, suflowanie bez należytego komentarza, punktów odniesienia, bez uwzględnienia historycznego i politycznego tła, może być skrajnie szkodliwe dla polskiego społeczeństwa, przyszłości naszej gospodarki czy wręcz polskiej państwowości.

Brak należytej analizy precyzyjnie spreparowanych i sprytnie podawanych prochińskich opowieści, szczególnie po prawej stronie sceny medialnej i politycznej, może trafiać na podatny grunt. Zwłaszcza w kontekście oczywistych problemów światopoglądowych, ideowych, gospodarczych i przywódczych jakie mają miejsce w państwach zachodnich w ostatnich latach. Prezentowanie w sposób bezkrytyczny i bezrefleksyjny narracje o chińskim sukcesie gospodarczym, neutralnej ideologicznie kulturze nienarzucającej swoich wartości państwom trzecim, unikalnym chińskim modelu społeczno-polityczno-gospodarczym (którym de facto jest komunistyczna gospodarka sterowana z elementami kapitalizmu oraz totalna cyfrowa kontrola społeczna bazująca na systemie kredytu społecznego), są niezwykle niebezpieczne dla budowania świadomości patriotycznie nastawionych środowisk.

Redakcje mediów prawicowych i wolnościowych oraz dziennikarze powinni zdawać sobie sprawę z powagi sytuacji i wziąć na siebie odpowiedzialność za uwiarygodnianie prezentowanych przez niektórych komentatorów i „ekspertów” totalitarnych w swej istocie ideologii i rozwiązań, opartych na cenzurze, kontroli i zniewoleniu społeczeństw.

Chiny nie były i nie są państwem neutralnym ideologiczne, politycznie i gospodarczo. To agresywny, globalny gracz, próbujący podporządkować sobie ekonomicznie i politycznie jak największe obszary świata, wdrażając tam bezwzględne rozwiązania, które od dziesięcioleci stosuje wobec swojego społeczeństwa.

Elity usprawiedliwiające ponad 70 milionów ofiar rewolucji kulturalnej Mao lat ’60 i ’70, które sukces gospodarczy, infrastrukturalny i technologiczny własnego państwa oparły na rozwoju wykradanych firmom zachodnim nowoczesnych technologii oraz na niewolniczej pracy setek milionów własnych obywateli, nie będą traktować ulgowo innych społeczeństw i państw. Państwa zachodnie są dla chińskich elit niczym innym niż terenami podbitymi.

Imperia zawsze eksploatowały i będą eksploatować podbite militarnie, ekonomicznie czy kulturowo terytoria. Polska jako hub przeładunkowy dla chińskich towarów, to Polska tragarzy i ekonomicznych niewolników, pracujących dla chińskiej klasy średniej za przysłowiową miskę ryżu. Przyjmując bezkrytycznie prochińskie narracje w prawicowych mediach z góry stawiamy nasz kraj w roli państwa podbitego, co w moim przekonaniu jest procederem szkodliwym i niebezpiecznym.

Jeśli wolnościowe, prawicowe media i dziennikarze zechcieliby przybliżyć Polakom „problem chiński”, to zamiast wpisywać się (mniej lub bardziej świadomie) w narracje o „wielkich, niezwyciężonych, skutecznych, zwycięskich gospodarczo, omnipotentnych Chinach”, powinni spróbować poruszyć kwestie:

*Systemu kredytu społecznego w Chinach

*Chińskiego systemu teleinformatycznego 5G, zaprojektowanego do kontroli 1.4 miliarda obywateli

*Fabryk funkcjonujących na zasadach obozów pracy (oraz innego rodzaju obozów, w tym reedukacyjnych)

*Znikających chińskich miliarderach i wpływie CHPL na tamtejszy wielki biznes

*Wpływów chińskich na politykę europejską i amerykańską, w tym na wybory prezydenckie w USA w 2020.

Dziennikarze, zwłaszcza wolnościowi, powinni mieć odwagę rzetelnego wyjaśnienia Polakom do czego może prowadzić wdrożenie rozwiązań chińskich na grunt polski.

Ataki personalne zamiast merytorycznej dyskusji

Po serii rozmów zaprezentowanych na antenie telewizji wRealu24 z red. Krzysztofem Rogalą i Jakubem Zgierskim, m.in. na temat wojny amerykańsko-chińskiej, jaka moim zdaniem miała miejsce w 2020 r. (i której skutki odczuwamy dziś wszyscy) oraz chińskich narracji w prawicowych mediach (ukazały się dwa materiały), uzupełnionych analizą prochińskich narracji opublikowaną na stronie PostPolityka.pl, otrzymałem od red. Krzysztofa Łukszy „zaproszenie do debaty o sprawach chińskich” z red. Nowego Ładu, Konradem Smuniewskim.

W międzyczasie tak się jednak stało, że p. Smuniewski na jednym ze swoich oficjalnych profili w mediach społecznościowych popisał się reakcją godną rozhisteryzowanej, niedojrzałej, nabzdyczonej panienki (lub niepanującego nad emocjami, wulgarnego trolla – do wyboru), obrażając swoich redakcyjnych kolegów z wRealu24 i Mediów Narodowych. Wywody w kontekście homoseksualizmu („prawicowy sodomita”, „prawicowy gej”) czy obraźliwych określeń typu „szur”, „foliarz”, „no name” prowadzone wobec innych dziennikarzy i publicystów z tej samej redakcji wykraczają, w mojej opinii, poza akceptowalny poziom prowadzenia „merytorycznej debaty”.

Niestety taka ocena „wykwitów intelektualno-emocjonalnych” p. Smuniewskiego w stosunku do innych dziennikarz telewizji wRealu24 i Mediów Narodowych nie spotkały się z należytą, moim zdaniem, reakcją ze strony red. Krzysztofa Łukszy. Pomimo przedstawienia pełnej gamy personalnych, obrzydliwych ataków ze strony p. Smuniewskiego, red. Łuksza nie tylko nie zareagował na nie, co w dzisiejszej rozmowie telefonicznej ze mną wpisał się w strategię personalnych ataków na mnie, zapewniając przy tym, że podczas debaty na antenie będzie „będzie bezstronny i obiektywny”. W rozmowie telefonicznej atakował mnie, obrażał i świadomie przeinaczał oczywiste fakty (np. co do mojej zgody na udział w dzisiejszym programie wRealu24) ale obiecywał, że na antenie zachowa absolutną bezstronność i profesjonalizm.

Ani red. Łukszy, ani p. Smuniewskiemu nie zamierzam pomagać w realizowaniu strategii medialnych ataków personalnych na mnie oraz na innych dziennikarzy i komentatorów, ośmielających się poruszać niezwykle niebezpieczny (jak się okazuje) temat prochińskich narracji, które są bezkrytycznie propagowane w niektórych prawicowych mediach. Z medialnej aktywności p. Smuniewskiego, jak i z dzisiejszej rozmowy z red. Łukszą (oraz obszernej korespondencji e-mail w tej sprawie) wynika jasno, że taki był plan panów redaktorów na dzisiejsze spotkanie w telewizji wRealu24. Piszę o tym z przykrością i dużym rozczarowaniem, zwłaszcza w kontekście red. Łukszy.

Wszystkim, którzy chcieliby zapoznać się z katalogiem „chińskich opowieści dla Polaków”, polecam tekst, w którym staram się wskazać główne osie narracyjne prochińskiej apologetyki. Konkretnie, rzeczowo, merytorycznie. Punkt po punkcie.

SAD